Opublikowano piątek o 17:475 dni Czyściłem dzisiaj sobie konsolki i teraz są pięknie czarne. W oczy rzuciły mi się rysy na ps3 super slim na tych błyszczących panelach. Sprawdziłem Alliexpres i maja takie panele po kilkanaście złotych. Ciekawe jak z jakością? Ktoś już zamawiał? W komentarzach ludzie raczej nie narzekają, ktoś tylko pisał, że dostał krzywo docięte, ale na zdjęciu co wrzucił to różnica była mikroskopijna.
Opublikowano wtorek o 12:091 dzień Odpowiedź niejednoznaczna.https://www.psu.com/news/circana-survey-reveals-exclusive-games-are-the-main-reason-people-play-on-consoles/ Edytowane wtorek o 12:291 dzień przez aph
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Z założenia prawda, ale jest też grupa graczy, którzy lubią w grach wyzwanie. Niech każdy gra jak mu się podoba.
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Wydaje mi się, że właśnie dokładnie o to chodzi w tym mądrym obrazku Boomcia :)
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. W obrazku boomcia chodzi o to że jest stary i już nie potrafi grać w gry i stara sie przed samym sobą usprawiedliwić swoją starczą niemoc
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. Wszystko jest zależne od skilla. Jak masz umiejętności a grasz na easy żeby tylko zaliczyć tytuł to później nie bądź zaskoczony że wkrada się nuda bo nie masz żadnego wyzwania. Rozgrywki też się zbytnio nie doceni jeśli jedyne co musisz robić to trzymać gałkę do przodu i klikać jeden przycisk. Już daaawno był zrobiony wykres zależności między wyzwaniem a skillem gracza, można grać na poziomie trudności niedostosowanym do siebie (i w jedną i drugą stronę) tylko po co.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. Prosta sprawa - nie korzystam z easy (chyba, że wkraczam w jakiś gatunek którego kompletnie nie znam typu RTS i chcę zobaczyć czy to w ogóle kliknie i z czym to się je), ale jak ktoś lubi to niech pyka na easy, co mi do tego. Obrazek bumcia ma napisaną bardzo prawdziwą rzecz: gierki to ma być źródło rozrywki i niech każdy sobie definiuję rozrywkę jak uważa. Speedrun Soulsów no hit no item level 0? Granie z czitem na nieśmiertelność? Jak ci pasuje byczku. Z drugiej strony jeśli twórcy nie dają poziomu trudności do wyboru tylko robią jeden uniwersalny dla każdego (jak te soulsy właśnie) to te płacze OMG GRA ZA TRUDNA NIE POWINNO TAK BYĆ śmieszą - ziomuś, masz miliard innych gierek z easy, najwyraźniej ta nie jest dla ciebie, popykaj sobie w coś innego albo git gud.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. 6 minut temu, Bzduras napisał(a):Z drugiej strony jeśli twórcy nie dają poziomu trudności do wyboru tylko robią jeden uniwersalny dla każdego (jak te soulsy właśnie) to te płacze OMG GRA ZA TRUDNA NIE POWINNO TAK BYĆ śmieszą - ziomuś, masz miliard innych gierek z easy, najwyraźniej ta nie jest dla ciebie, popykaj sobie w coś innego albo git gud.Ano właśnie, zawsze mnie bawi jak widzę jakieś tego typu apele, że Soulsy czy coś tam jest za trudne - tak jakby każda gra miała być dla każdego, równie dobrze można się obrażać na książki czy filmy, że z nami jakieś dzieło nie rezonuje albo ma wysoką barierę wejścia. Sam wielu wartościowych gierek nigdy do porządku nie ogram albo w ogóle nie ogram - np. rozmaitych Europa Universalis, bo po prostu nie mam ochoty uczyć się mechanik przez kilkadziesiąt godzin, zanim wystartuje "prawdziwa" gra, no ale i bez nich mam taki backlog, że pewnie nigdy nie wyjdę z nim na zero.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. Kiedyś jeszcze mogłem o tym dyskutować, bo uważam że są gry, które dużo tracą na niskich czy normalnych poziomach trudności jak np. Halo. Ale im jestem starszy tym coraz częściej dochodzę do wniosku, że każdy niech sobie grał tak jak mu się podoba i na czym mu się podoba.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. 1 minutę temu, Jukka Sarasti napisał(a):Ano właśnie, zawsze mnie bawi jak widzę jakieś tego typu apele, że Soulsy czy coś tam jest za trudne - tak jakby każda gra miała być dla każdego, równie dobrze można się obrażać na książki czy filmy, że z nami jakieś dzieło nie rezonuje albo ma wysoką barierę wejścia. Sam wielu wartościowych gierek nigdy do porządku nie ogram albo w ogóle nie ogram - np. rozmaitych Europa Universalis, bo po prostu nie mam ochoty uczyć się mechanik przez kilkadziesiąt godzin, zanim wystartuje "prawdziwa" gra, no ale i bez nich mam taki backlog, że pewnie nigdy nie wyjdę z nim na zero.Dokładnie, albo chcesz się nauczyć grać i to robisz albo gra Cię przerasta i elo. Trochę jakbym ja wszedł w community takiego nie wiem, Magic The Gathering i zaczął im piszczeć, że ja nic nie rozumiem i ma być po mojemu, najlepiej to tak żebym wygrywał bo podoba mi się koncept, ale nie umiem grać i nie chcę się tego uczyć xd Nie, po prostu zaakceptowałem fakt, że nigdy nie nauczę się grać w MTG bo jest to ponad moje siły czy chęci, czytaj: to nie dla mnie.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. Jak komuś sprawia problem przeskoczenie z klocka na klocek w tutorialu Cupheada, to easy w większości tytułów będzie bardzo rozsądnym wyborem dla takiego gracza. Też nie rozumiem po co się męczyć i tracić resztę tego czegoś na głowie co próbujesz nazywać włosami. Z drugiej strony nie oszukujmy się, grając na niższych poziomach trudności 3/4 mechanik staje się zbędnych, a przez to cierpi gameplay, a co za tym idzie taki gracz nigdy nie doceni gry w pełni. Widać to głównie po erpegach i strategiach oferujących multum rożnych skomplikowanych, ale też wynagradzających taktyk, nie mających większego zastosowania na easy (bo po co z nich korzystać skoro obraca się w pył wrogie jednostki podstawowymi komendami?), ale też w większym lub mniejszym stopniu po innych gatunkach. Ninja Gaiden w trybie Hero traci cały swój urok, zamiast bawić się w masterowanie combosów, uników i UT wystarczy po prostu klepać jeden przycisk i gra sama się przechodzi. Tak samo DMC. A później czasem słyszysz, że "te slashery to są monotonne". A survival horrory? Tutaj gameplay ma też bezpośrednie przełożenie na klimat: będziesz się bał potworów mając ekwipunek wypchany amunicją i apteczkami, z auto-savem odpalanym co 15 sekund? Później słyszysz, że "kurde, w sumie to ta gra nie jest zbyt straszna". W sumie nic dziwnego, że oba gatunki nie są zbyt popularne. Daleki jestem od naśmiewania się ze słabszych skillowo wymiataczy, rozumiem że nie każdy po 12 godzinach jebania przy taśmie produkcyjnej w fabryce kredek, powrocie do domu i ogarnięciu wszystkich bzdet (+dostaniu opierdolu od żony, że ty w sumie cały dzień nic robisz i mógłbyś jeszcze wyprowadzić psa, pozmywać naczynia i wziąć udział w triathlonie Ironman), ma czas, siłę i chęci na denerwowanie się przy grze wideo. No ale przyznam, że raczej nie chciałbym czytać później wrażeń w "Co właśnie ukończyłem" takiego gracza, bo nie dowiem się na temat gry konkretów, które mnie najbardziej interesują.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. 3 minuty temu, Josh napisał(a): No ale przyznam, że raczej nie chciałbym czytać później wrażeń w "Co właśnie ukończyłem" takiego gracza, bo nie dowiem się na temat gry konkretów, które mnie najbardziej interesują.Gdzie gracz nie może tam ai pomoże
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. Ja mam sąsiada co sam przyznaje, że ma być łatwo w gierkach i jak tylko pojawi się jakieś wyzwanie to zmniejsza poziom trudności, a gier bardziej wymagających nie tyka i nie mam z tym problemu bo jak tak lubi to niech tak gra.
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. Skutki casualizacji branży, ale ja tam też już nie lubie jak jest za trudno. Do niektórych gier jak srolsy to pasuje, ale jak mam tracić czas na jakiś słabo wyważony hard dla samego grania na hardzie no to bez jaj
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. W większości gierek lecę na normalu - optymalne wyzwanie i poznawanie fabułki, prawdopodobnie tak jak pan dev zaplanował. Są jednak tytuły, gdzie wrzucam easy, bo albo mechanika walki jest głupia/nudna i chcę ograniczyć do minimum monotonne tłuczenie mobków, albo po prostu mam ochotę połazić po świecie gry i poznawać historię bez większego wyzwania. Rzadko, ale zdarzy się.Niemniej bawią mnie te wojenki twitterowe, gdzie ludzie cisną po tych, którzy wszystko przechodzą na easy. Czaicie, mieć ponad 30 lat na karku i robić wojenki o to, kto subiektywnie gra lepiej w fabularną grę na telewizor, gdzie nie ma nawet K/D. Toć to niemierzalne jest. Edytowane 4 godziny temu4 godz. przez ProstyHeker
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. Poziom trudności spoko jak to ma sens. Najgorsze co jest to gąbki na pociski, ciosy. Bardzo lubię poziom trudności w serii Dark Souls czy Elden. Przeciwnik jest na 2-3 hity zazwyczaj ale ja tak samo. No i trzeba uczyć się bosów tak jak w dawnych czasach 8 i 16 bitów. Lubię coś takiego. Za to Sekiro mnie umęczyło xd no ale weszło też na ambicje i skończyłem. Ogólnie lubię trudne gry ale nienawidzę jak jest tylko jeden sposób i droga na wygranie danego starcia. Dla mnie to jest debilizm projektowy i autyzm twórców. Do dzisiaj pamiętam ostatnią misję w Majesty 2. Sekiro to przy tym very easy. Siedziałem nad tą misją dwa jebane tygodnie i w końcu sprawdziłem yt bo myślałem, że coś źle robię. No i okazało się, że twórcy mieli zwyczajnie dałna.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. 33 minuty temu, ProstyHeker napisał(a):Niemniej bawią mnie te wojenki twitterowe, gdzie ludzie cisną po tych, którzy wszystko przechodzą na easy. Czaicie, mieć ponad 30 lat na karku i robić wojenki o to, kto subiektywnie gra lepiej w fabularną grę na telewizor, gdzie nie ma nawet K/D. Toć to niemierzalne jest.Ale właśnie jest to mierzalne. Jeśli grasz na automacie, przechodząc wszystko z marszu bez zastanowienia czy nawet powierzchownego wgryzienia się w możliwości które dała gra to znaczy że grasz na za niskim poziomie trudności względem własnych umiejętności i właściwie psujesz sobie sam zabawę. Można się zastanowić co za różnica dla ogarniętego gracza przejście gry na easy z podpowiedziami a obejrzenie na YT, i w jednym i drugim przypadku satysfakcja z przejścia gry będzie podobna.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. 10 minut temu, łom napisał(a):Ale właśnie jest to mierzalne. Jeśli grasz na automacie, przechodząc wszystko z marszu bez zastanowienia czy nawet powierzchownego wgryzienia się w możliwości które dała gra to znaczy że grasz na za niskim poziomie trudności względem własnych umiejętności i właściwie psujesz sobie sam zabawę. Można się zastanowić co za różnica dla ogarniętego gracza przejście gry na easy z podpowiedziami a obejrzenie na YT, i w jednym i drugim przypadku satysfakcja z przejścia gry będzie podobna.Jakiej statystyki użyjesz, żeby zmierzyć kto jest lepszym graczem w grę fabularną?
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. W wiekszosci gier, ktore lubie, a co za tym idzie — czesto powtarzam, odnajduje unikatowa zabawe zwiazana z zonglerka poziomami trudnosci. Wymaga to xyz przejsc danego tytulu, ale mi w to graj, lubie spedzac czas w swiatach mi znanychPrzykladowo, uwielbiam strzelaniny w Uncharted na miazdzacym — kule piratow ozdobione wtedy imieniem nate’a dosc sprawnie zmierzaja do celu i natychmiast mozna pojsc do domu wychylajac sie zza oslony. Z drugiej strony lubie pyknac maraton u1-u4 w tydzien dla pelnego relaksu opowiesci i w h*ju mam wtedy jakies wyzwania.No chyba, ze God of War. Istnieja granice przyzwoitosci. W midgardzie robaki maja zdychac od lekcewazacego rzutu toporem, a napad pospolitego trolla nie moze Kratosa dotknacOsobny szacunek oddaje tworcom gier, ktorzy nie oferuja zadnych wyborow na trudnosc rozgrywki; wizja przygody pozostaje nietykalna
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. 4 minuty temu, łom napisał(a):Ale właśnie jest to mierzalne. Jeśli grasz na automacie, przechodząc wszystko z marszu bez zastanowienia czy nawet powierzchownego wgryzienia się w możliwości które dała gra to znaczy że grasz na za niskim poziomie trudności względem własnych umiejętności i właściwie psujesz sobie sam zabawę.Jest milion powodow dla ktorych ludzie chca grac na easy. Ocd, platyniarstwo, zajadanie gierek jak grubasy byle duzo i szybko, slaby skill, niechec do wyzwan, szanowanie czasu, brak czasu, chec relaksu itd. Niektorzy robia to swiadomie, inni nie wiec ilosc kofiguracji gracza easy jeszcze sie powieksza. A (ha tfu) "zabawa" to jest bardzo subiektywne doznanie wiec kto mialby ocenic jak bardzo ja sobie psujesz jesli zamiast dziesieciu mechanik ukonczysz gre uzywajac dwoch?Godzinę temu, Pupcio napisał(a):Skutki casualizacji branży, ale ja tam też już nie lubie jak jest za trudno. Do niektórych gier jak srolsy to pasuje, ale jak mam tracić czas na jakiś słabo wyważony hard dla samego grania na hardzie no to bez jajTo. Gierki maja sie sprzedawac i trafiac do jak najszerszego grona wiec nie ma z punktu biznesowego sensu ograniczac ich do grona jakichs coreowych ultrasow. Poza tym co teraz daje powiedzenie ze sie ja skonczylo na hardzie czy wyzej? Pamietam ze zawsze mi imponowal lata temu Yap bo konczyl te ninja gaideny, czy ludzie co przechodzili DMC na dante must die (czy jak ten ostatni poziom sie nazywal). Ale wtedy spolecznosc byla mala, wiec takie osoby sie wyroznialy. Dzisiaj okazuje sie ze takich Yapow to sa tysiace i robia jeszcze bardziej poje.bane rzeczy. Ale jednak casuali jest znacznie, znacznie wiecej.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. 4 minuty temu, Mejm napisał(a):Gierki maja sie sprzedawac i trafiac do jak najszerszego grona wiec nie ma z punktu biznesowego sensu ograniczac ich do grona jakichs coreowych ultrasow.Niby tak, ale też nie do końca, bo są gry które mają wywalone jajca na ten schemat i w bardzo dużej mierze swoją popularność zawdzięczają właśnie wysokiemu poziomowi trudności i ogólnej nieprzystępności dla zwykłych zjadaczy giereczek: Soulsy, Sekiro, Cuphead, SuperMeatBoy, Celeste, Returnal, Hollow Knight, Sifu (później dodali easy, które i tak jest trudniejsze niż większość współczesnych gier na hardzie), Ghostrunner i jeszcze pewnie z kilka by się znalazło. To pokazuje, że łaknących stersujących wrażeń popierdoleńców też nie brakuje i że warto tworzyć gry z myślą o nich, a nie tylko dla szerszej grupy odbiorców. Edytowane 3 godziny temu3 godz. przez Josh
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. Ghostrunner dobry przykład, po pierwszym kontakcie gdzie nie mogłem przejść 3 pierwszych przeciwników wywaliłem z dysku. Dałem jej drugą szansę i ogarnąłem cały system co skończyło się platyną i kupnem DLC. Przymierzam się teraz do drugiej części. Czasami danemu tytułowi trzeba poświęcić trochę więcej czasu na wejściu ale później docenia się pewne rozwiązania.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. 19 minut temu, ProstyHeker napisał(a):Jakiej statystyki użyjesz, żeby zmierzyć kto jest lepszym graczem w grę fabularną?Ilość podejść do danej sekcji. Jeśli ktoś podchodzi do nawet łatwiejszych etapów powyżej 3 razy to poziom trudności jest dla niego za wysoki (albo lubi wyzwanie). Na odwrót, jeśli ktoś nawet trudniejsze sekcje rozkłada bez problemu za pierwszym razem to ma za łatwo. Osoba z jakimkolwiek doświadczeniem w grach fabularnych spokojnie na normalu sobie poradzi. Easy jest najczęściej stworzony dla kogoś kto trzyma pierwszy raz w rękach pada albo nie ma żadnego doświadczenia z gatunkiem. Właściwie po pierwszej godzinie z daną grą wiadomo czy jest za łatwo czy za trudno. Oczywiście mowa o w miarę dobrze wyważonych grach, bez kosmicznych 'difficulty spikes' gdzie 99% gry jest bardzo łatwa a 1% praktycznie nie do przejścia.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.