Opublikowano piątek o 07:282 dni Kiedyś grałem sobie w Space Marine, ale nigdy nie ukończyłem tego tytułu - wpadła jakaś sesja, młyn w pracy czy inne badziewie i na chwilę musiałem odstawić gierki, a potem jakoś nie miałem motywacji siadać do rozkopanego tytułu. Po latach wyszło Space Marine 2, które dla odmiany dograłem i bawiłem się nawet nieźle, choć też daleko mi do jakiejś miłości do tego tytułu. To tylko i aż treściwa sieczka, która daje sporo relaksu, a jednocześnie jeżeli nie jest się fanem uniwersum - ja nie jestem - może nie plusować magią świata.Fabuła kontynuuje jedynkę, choć nie ma potrzeby jej znać - nawet jeśli powracają postacie czy wątki z poprzedniczki, to nie trzeba dysponować wybitnymi zdolnościami dedukcyjnymi, aby rozkminić który jest synem którego. Nasz kosmiczny ultrapudzian Titus powraca do akcji, aby tym razem zamiast orków wyrzynać tyranidów, to jest takie duże robaki. Oczywiście nie będzie dużym spoilerem, jeżeli powiem, że do akcji dołączają też siły chaosu. Ogólnie to jak zapewne się domyślacie, zwroty akcji Was raczej nie zaszokują, ale gra sprawnie buduje ten militarno-epicki klimat przechodzący w srogo patetyczne tony. Każdy to honorowy koks gotów umrzeć za imperatora i tak dalej - jedynie żałuję, że wątek chaosu wypada jakoś tak... grzecznie? Trudno mi znaleźć lepsze słowo, ale RPGowy Rogue Trader pomimo oczywistych ograniczeń wizualnych znacznie lepiej obrazował w samym projekcie przeciwników czy "chaotycznych" lokacji, że żarty się skończyły.Gra się w to natomiast tak - wpadamy w tłum wrogów (mam tu na myśli naprawdę tłum, jest kilka sekwencji gdzie walczymy dosłownie z kilkudziesięcioma przeciwnikami, a może i setką), lamusów masakrujemy pojedynczymi uderzeniami broni białej i strzałami, a ich "oficerów" musimy już trochę bardziej porozbijać, no i ci stanowią jakieś tam zagrożenie. Aby zrealizować nasz cel mamy do dyspozycji dosłownie 2-3 kombosy na krzyż dla każdej broni, parowanie zabijające słabszych przeciwników i otwierających silniejszych na odpalenie im ciosu krytycznego na mordę, do tego granaty i strzelanie, gdzie dopóki nie użyjemy trybu celowania to pudłujemy w sposób nakazujący wierzyć, że ultramarines rekrutowani są jedynie z ludzi z dużymi wadami wzroku.Taki prosty gameplay loop ma pewien urok, ale przynajmniej dla mnie szybko robiło się to monotonne - system walki w żaden sposób nie ewoluuje, gra wprowadza zbyt małą liczbę rodzajów przeciwników, aby ci jakoś różnicowali potyczki, brak też większych urozmaiceń. Ot, dwa razy otrzymamy jetpack, mamy fajną efekciarską sekwencję na otwarcie ostatniej misji, której nie zaspoileruję, no i tyle. Do tego dochodzą sympatyczne walki z bossami, niemniej granie więcej, niż misji na dzień było dla mnie ostatecznie nużące. Lepiej więc sobie ten tytuł dawkować.Na pochwałę zasługuje dodatkowa zawartość, to jest opcjonalne misje zwane operacjami, gdzie gramy innymi postaciami i rozgrywamy wydarzenia, które działy się równoległe do głównego wątku. Nie chciało mi się ich przechodzić, ale bardzo należy docenić wrzucenie do bazowej zawartości gry dodatkowych misji, które pewnie w przypadku większości innych gier byłyby sprzedawane jako DLC.Całość wizualnie prezentuje się naprawdę dobrze, w czym pomaga klimat tego ponurego świata i dobre jego oddanie. Niby nie zwiedzamy setek biomów, ale misje mają jakiś tam odrębny sznyt graficzny - raz powalczymy sobie w dżungli, kiedy indziej w budynkach, a jeszcze kiedy indziej w ramach epickiej bitwy na świecie cmentarnym. Audio pasuje do tej otoczki, natomiast już teraz nie pamiętam żadnej muzyki.Space Marine 2 to dobra gra, ale dla mnie jako osoby nie będącej fanem uniwersum nie plusująca jego wiernym odwzorowaniem, a jednocześnie zamulająca przy dłuższych sesjach ze względu na bardzo prosty i nierozwijający się gameplay. Niemniej jednak to rzecz, której warto dać szansę, ale jednak jeżeli nie jest się fanem poprzedniczki lub Warhammera, to może lepiej rozważyć odpalenie z GP, w którym gra siedzi lub na jakiejś promocji. Ja odczułem pewną ulgę po zobaczeniu napisów końcowych.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.