Opublikowano 8 marca8 mar Też unikam recenzji wideo nowszych i wiekszych gier, najczęściej wystarczy mi opinia forumka plus szybki przegląd jednym okiem jakichś pisanych recenzji, które to zajmują mniej czasu. Materiałów na YT używam głównie do szukania indyków czy jakichś staroci, ale tu też preferuję raczej formułę "5 zapomnianych klasyków/najdziwniejsze gry ograne w tym roku" itd. zamiast jakichś wyczerpujących materiałów. Lubię natomiast jakąś długą analizę tytułów, które aktualnie ograłem i są dla mnie w jakiś sposób istotne.
Opublikowano 8 marca8 mar 7 godzin temu, KarolJanuszGejmingu napisał(a):Na swoim przykładzie zauważyłem jedną rzecz: czasami najlepiej w ogóle nie śledzić branży gier.Nie wiem, kiedy wychodzą nowe gry. Nie oglądam trailerów, przecieków ani zapowiedzi. Kompletnie się od tego odciąłem. Na YouTube zablokowałem też wszystkich twórców, którzy żyją z robienia dram i monetyzowania jakiś głupot.Kupiłem PS5 Pro, odpaliłem Star Wars Outlaws i po prostu dobrze się bawiłem.Mało tego kupiłem dlc.Fakt, że zagrałem w tę grę prawie rok po premierze, pewnie też pomógł.Potem z ciekawości wchodzę w dyskusję o grze i pierwsze, co czytam, to komentarze typu:„bohaterka ma brzydki ryj”, „znowu gra woke”.Podobnie było z Silent Hill 2. Jestem raczej nowy w survival horrorach, więc grałem na normalnym poziomie trudności. Czasami musiałem nawet zajrzeć do poradnika, bo niektóre zagadki potrafiły naprawdę połamać psychikę. Mimo to bawiłem się świetnie.Graficznie piękna gra,aż czasami podziwiałem ściany.A potem znowu wchodzę w internet i czytam, że „na Pro ta gra wygląda jak gówno”, że „coś jest zepsute”, albo że jakaś postać nie wygląda dokładnie tak jak było w oryginale.Dlatego teraz wchodzę do tematu tylko jak przejdę dany tytuł.Aż przypomina mi się czasy PSX i PS2 gdzie za dzieciaka grałem w jakieś gierki, które były słabe albo przeciętne ale ja miałem z tego mega frajdę,bo nic innego nie miałem.Ja pamiętam, jak kiedyś z ojcem się jararliśmy grą Mortyr 1999, nie wiem, czy to wpadło w CDA, czy skąd. Jedna z najlepszych gier dzieciństwa, po latach sprawdziłem jej recki Gamespot 3/10, IGN 5/10 xD.
Opublikowano 6 kwietnia6 kwi Chyba każdy miał taką grę sprzed ery internetu, która była dla niego zajebista, a świat ocenił to jako crapa. Tylko wtedy to była gra 3/10, a nie 7/10.
Opublikowano 6 kwietnia6 kwi To prawda. Dla mnie taką grą był Mortal Kombat Mythologies Sub Zero. Tytuł uważany za trudny i niedorobiony a mi się szalenie podobał.Reckę znalazłem w SecretService, numerze 49 lub 50 ale mogę się mylić. Zapragnąłem tej gierki na PSX-a i po jakimś czasie udało mi się ją zdobyć. Metodami prób i błędów przechodziłem poziomy, rysowałem mapki z lokalizacją pułapek i wrogów (mam je nadal w segregatorze na chacie w PL). Podobał mi się klimat oraz fakt eksploracji świata w stylu MK. Z jakiegoś powodu przypadła mi do gustu i miałem ogromną satysfakcję gdy przeszedłem ją pierwszy raz. Bez internetów i solucji z zewnątrz, miłe wspomnienia z gry i uroczych scenek filmowych mam do dziś
Opublikowano 5 maja5 maj W dniu 8.03.2026 o 08:28, KarolJanuszGejmingu napisał(a):Na swoim przykładzie zauważyłem jedną rzecz: czasami najlepiej w ogóle nie śledzić branży gier.Nie wiem, kiedy wychodzą nowe gry. Nie oglądam trailerów, przecieków ani zapowiedzi. Kompletnie się od tego odciąłem. Na YouTube zablokowałem też wszystkich twórców, którzy żyją z robienia dram i monetyzowania jakiś głupot.No tak jest. Brak dostępu lub nawet ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych, gdzie algorytm promuje przede wszystkim narzekaczy i marudy, którym nic się podoba, na pewno pomaga odnalezieniu frajdy z gier.Gdy człowiek się od tego odetnie to nagle okazuje się że granie w gry może sprawić o wiele więcej radości. Gram sobie teraz w Assassin's Creed Shadows, i choć jest to gra absolutnie zjechana w Internecie i tutaj na forum, ale ja mam 40h godzin i na pewno nie jest to na pewno gra idealna, to jednak bawię się bardzo dobrze. Podobnie z konsolami, wszyscy wiemy jak wygląda dyskusja wokół takiego Xboxa, wystarczy popatrzeć na miniaturki jutuberówteoretycznie powinna być tragedia, taki przynajmniej obraz wyłania się z Youtube'a.Ale jak spojrzeć z szerszej perspektywy i to nie tylko na Xboxa ale i Playstation, na to ile gier regularnie wychodzi, jakie to są gry, jak łatwo są też dostępne (wszechobecne promocje/ abonamenty) to ciężko pozbyć się wrażenia, że aktualnie trwa jeden z najlepszych okresów jeśli chodzi o bycie graczem. Tylko wiele osób zostało zainfekowanych marudzeniem narzekaczy i nie potrafi tego docenić.
Opublikowano 5 maja5 maj Weź mi tego cymbała DCG na oczy nie pokazuj, proszę i dziękuję. Nie po to na każdym urządzeniu instaluję wtyczki do blokowania takich baranów jak on żeby potem w forumowym safe space oglądać ten szczurzy pysk.A od reszty jutuberów to Xbox sobie zasłużył na takie miniaturki konsekwentnie pracując na nie w pocie czoła przez ostatnie pięć lat. Zbierają co zasiali.
Opublikowano 5 maja5 maj Na pewno zasłużył sobie na krytykę. Ale czy na klamstwa o tym że jest martwy? No mam wątpliwości. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli ktoś nie ogląda YT, nie śledzi branży to mógł nawet przegapić moment w którym "umarł". bo jeśli chodzi o to co najważniejsze czyli gry, to jest o wiele lepszej w sytuacji niż 5 lat temu.
Opublikowano 5 maja5 maj Myślałem że chodzi o jakiegoś youtubera, że sobie nie zasłużył, a to kłamstwo o śmierci dotyczy kawałka plastiku Nokia 3310 też nie jest martwa jak co.
Opublikowano 5 maja5 maj 1 godzinę temu, ASX napisał(a):Na pewno zasłużył sobie na krytykę. Ale czy na klamstwa o tym że jest martwy? No mam wątpliwości.A Ty nowy w internecie? To jest rodzaj krytyki, może Ci się nie podobać sformułowanie tego w tak skondensowanym hasełku ale jak wgłębisz się w treść (nie w hasło na miniaturce) tych filmów to dostajesz jasno wyjaśnione co jest nie tak z Xboxem w 2026. Aśka może coś podziała, ale zaufanie do marki szoruje po dnie i odbudowanie go to jak namówienie Mejma żeby zaczął kupować cyfrówki w preorderach - może jakoś się da, ale szczerze mówiąc to nie wiem jak.
Opublikowano 5 maja5 maj Nowy nie jestem, ale może wlaśnie dlatego narzekam na tych jutuberow, bo widzę od lat ten sam schemat oparty o clickbaity i hiperbolizacje i to w kontekście roznych gier czy sprzętów. Nie jest to ani pierwszy, ani na pewno ostatni taki przypadek.I wiadomo, że sama krytyka jest na pewno w pełni zasłużona, każdy kto nie jest zaślepiony znajdzie w ostatnich latach mnóstwo powodów do krytyki. Bardziej chodzi mi o sam dezinformujacy styl i to że koncentrują się wyłącznie na negatywach, ale widocznie taka już jest ta internetowa konwencja, że trzeba uciekać się do takich chwytów i trzeba to po prostu zaakceptować.
Opublikowano 6 maja6 maj Jak najbardziej sobie microslop zasłużył na takie nagłówki, co nie znaczy że od razu wystawiłem swojego xboxa na olx tylko dalej na nim gram bo mam tam masę zaległych gierek.Co do najlepszego okresu dla gracza i tak i nie. Najlepszy okres dla gier indie i AA, które coraz częściej odnoszą sukces deklasując wiele gier wysokobudżetowych sprzedażą i ocenami graczy. Azja jeszcze trzyma poziom (capcom, from software) a zachód to równia pochyła. Duże firmy ładują masę hajsu w gaasy i gry z agendą ale na szczęście szybko spadają z rowerka.Nadal uważam 2010 za najlepszy rok. Gdyby czasy się nie zmieniły to byśmy dostali po paru latach kontynuację The Elder Scrolls czy GTA zamiast czekać parenaście lat. Po chuj to gadanie, że teraz gry się robi dużo dłużej itd jak często okazują się gównem. To na co było to całe czekanie? Take me back. Edytowane 6 maja6 maj przez Chewie
Opublikowano 23 godziny temu23 godz. A tak sobie pomyślałem, że nawiąże do swojego postu wyżej i może komuś pomogę. Kilka postów wcześniej pisałem, że ciężko znaleźć mi coś do grania, zahaczyłem też o wypalenie growe i raczej cały wpis miał trochę smutnawy wydźwięk. Natomiast dzisiaj sytuacja się zmieniła o 180 stopni i czuję się w growym świecie dobrze jak...nigdy? Pisałem o swoim problemie na początku roku, chociaż patrząc z perspektywy czasu była to już końcówka tego smutnego okresu, który trwał jakoś od początku ubiegłych wakacji. O dziwo produkcją, która pomogła mi trochę z tego wyjść była część z kochanej przez wszystkich serii o Assasynach, a mianowicie AC Mirage : ] ogrywałem go po wakacjach, drugi już raz. Oczywiście podszedłem do tematu z beznadziejnym humorem, wiedząc z tyłu głowy, że zaraz to pierdolnę. Ale jakimś sposobem zacząłem się wkręcać w bycie zamaskowanym skurczysynem i nawet prawie wyczyściłem całe miasto. Oczywiście przy końcu było już znudzenie, nie ma co ukrywać, że Assasiny nie grzeszą różnorodnością, ale było to innego rodzaju znudzenie niż dotychczas. Przy tej grze zacząłem zmieniać myślenie, przypomniałem sobie, że najlepiej mi się grało będąc dzieckiem, kiedy wczuwałem się w historię i głównego bohatera, a z biegiem lat granie zaczęło być za bardzo mechaniczne. Przestało być przyjemnością, ale obowiązkiem do odhaczenia. Nie pomogło na pewno to, że długi czas pracowałem zdalnie i pracując, praktycznie cały czas grałem w gry i pracowałem na drugim monitorze. W tym czasie moja zdolność do skupienia, totalnie się rozjechała. Następnie weszło Arc Raiders gdzie wczucie się w samotnego zbieracza przyszło samoistnie, bez starania, głównie ze względu na wspaniałą atmosferę, gdzie przy pierwszych godzinach, serducho waliło mi jak pojebane, kiedy biegłem do punktu powrotu z pełnym plecakiem (oczywiście plecak pełny gówna, ale wtedy o tym nie wiedziałem). W międzyczasie wleciał nowy pc, potem kolejny dodatek do KCD2 i znowu kolejny, potem przecudowne Cairn...i jakoś nie wiem nawet kiedy, ale na nowo poczułem miłość do gierek. Przede wszystkim przestałem sobie narzucać, że jakaś gra ma mi się koniecznie spodobać i muszę ją skończyć. Największy zawód spotkał mnie przy premierze Mafii 4, w dwójce mam ponad 100h, kocham tę grę całym sercem, nie tylko ze względu na fabułę, ale też na wspomnienia jakie z nią mam, kiedy z kolegami wszyscy graliśmy jako Vito i byliśmy oczarowani tą produkcją. Czwórka w ogóle mi się nie podobała, a zawód był tym większy, bo specjalnie zrobiłem sobie przerwę od gier, żeby wrócić do tego hobby z nową energię, akurat na premierę M4. Tak więc nauczony tym doświadczeniem postarałem się, że muszę zmienić nastawienie i nie muszę kończyć każdej gry, nie musi mi się nawet podobać gra, na którą czekałem. Druga sprawa, dzięki AC Mirage staram się utożsamiać z bohaterem, nie grać "mechanicznie" po 5 minut bez dźwięku. I trzecia sprawa: zrozumiałem, że okres kiedy nie chce mi się grać jest zupełnie normalny. Nie znaczy, że gry mi się znudziły, ale że akurat jest to czas żeby obejrzeć film, iść na basen albo zrobić coś dla siebie. A do grania wrócę innego dnia jak poprawi mi się humor, będę mieć więcej czasu albo po prostu się wyśpię. Może te punkty i cała moja wypowiedź to nie będzie nic odkrywczego, ale czasem ludzie potrzebują czasu, żeby wpaść na oczywiste rzeczy : ]Obecnie mam tyle gier, które chcę ograć, że życia mi nie starczy. Druga połowa tego roku niesie ze sobą kilka albo kilkanaście świetnych produkcji, dodatkowo w głowie mam ciągle simracing (o którym zaraz). Ponadto niedawne odkrycie czegoś takiego jak chujokonsolkanaandroidzie też ciągle za mną chodzi. Simracing sprawdza się u mnie jako zajęcie na 30 minut, kiedy akurat nie mam ochoty się w nic zagłębiać ale chcę pograć. Po ciężkim dniu mogę nałożyć słuchawki złapać kierownicę i myk dwója do odcięcia, zajebista sprawa. U niektórych taką rolę pełni pewnie switch albo granie w Vampire Survivors w łóżku na telefonie. Uważam, że posiadanie takiej odskoczni od "głównych" gier jest zajebiście potrzebne. A co do chujokonsolki to zajebista sprawa, nie wiem jak mogło mnie to ominąć, ale o tym opowiem niedługo, jak przyjdzie mi Ayn Thor. Miałem Flipa 2 i tak mi się spodobało to urządzonko, że od razu miałem ciśnienie na coś mocniejszego. Ilość gierek jaka tam jest to jest kurde kosmos i żeby ograć to wszystko (w moim przypadku ps2, switch, którego nie miałem zamiaru ogrywać, no ale kto nie zmienia czasem zdania : ], ds i 3ds) to zajmie kilka lat, więc o ile nie pierdolnie klapka od konsoli to Thor trochę ze mną pobędzie.No i to by było na tyle, mam nadzieję, że w miarę rozsądnie to napisałem. Nie chcę mi się tego redagować, bo siedzę w pracy i robiąc to na telefonie zajmie mi to w pytę czasu. Pozdrawiam serdecznie dobrych chłopaków i mam nadzieję, że o ile macie taki problem jak ja kiedyś to szybko uda się Wam wrócić do najlepszego hobby - czyli gierek Edytowane 23 godziny temu23 godz. przez rafanus2
Opublikowano 22 godziny temu22 godz. Coś tam przeczytałem że fajnie Ci się grało w asasyna mirage. Że czyściłeś mapkę bo tak się wkręciłeś. Miałem tak samo w mad Maxie - czyszczenie mapy i ulepszenia. Super się bawiłem, a niby średniak :)
Opublikowano 22 godziny temu22 godz. 57 minut temu, rafanus2 napisał(a):Następnie weszło Arc Raiders gdzie wczucie się w samotnego zbieracza przyszło samoistnie, bez starania, głównie ze względu na wspaniałą atmosferę, gdzie przy pierwszych godzinach, serducho waliło mi jak pojebane, kiedy biegłem do punktu powrotu z pełnym plecakiem (oczywiście plecak pełny gówna, ale wtedy o tym nie wiedziałem). Miałem tak kiedyś grając w moda dayz do army 2. Tam się traciło wszystko jak się zginęło, każde spotkanie z człowiekiem to była panika i pełne gacie. W żadnej innej grze już nie tego nie czułem. Ciągle chcę obczaić Escape From Tarkov albo tego Arc Raiders może będzie chociaż jakaś namiastka tego. Tylko ostatnio obiecałem sobie nie grać w online slopy bo na serio nie skończę backlogu przed śmiercią.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Kurde Panowie i mnie dopadło…Ponad rok bez grania w gry, coś kupowałem coś odpalałem ale bez szału. Brak czasu oraz brak ochoty :/ a jak jest jakaś godzinka czy dwie wolne w tygodniu czy w weekend to stwierdzam nieee nie ma sensu bo zacznę a zaraz nie będę pamiętał bo następna okazja dopiero za parę dni. I odpalam jakiś odcinek serialu na przykład.Ktoś ma jakieś tipy jak sobie z tym poradził?
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Czasami trzeba odpocząć od gierek.Pójść na ryby połapać karasie albo znaleźć inne hobby.Grać w tytuły które dają ci przyjemność albo odpalić jakiegoś GAASa,bo tam nie musisz zbytnio się angażować w fabułę np Battlefield,Diablo itp.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Może macie rację, pewnie trzeba przemęczyć kiedyś skończy się ten okres niegrania.Ale aż strach pomyśleć ile wtedy będzie gier do przejścia xD
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Olać graniexD, mnie też dopadło, w zeszłym roku na samym Switchu 1.5k h, w tym skończyłem z dwie gierki i tyle, jakoś nie mam z tym problemu, są inne hobby.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. No najlepiej nic na siłę. Nie ma co żałować ze się nie gra. Przecież to nie szkoła ze się musisz uczyć. To jest twoje życie i w tym wypadku możesz robić to co chcesz.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. 6 minut temu, flavio napisał(a):Może macie rację, pewnie trzeba przemęczyć kiedyś skończy się ten okres niegrania.No skonczy sie jak nie bedziesz juz cierpial na przymus ogrania wyszstkiego i znajdziesz wiecej czasu niz 1-2h co pare dni.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.