Treść opublikowana przez SlimShady
-
Najlepszy prolog/początek w grach
Jeżeli jesteście zmęczeni jedzeniem, piciem i biciem domowników podczas Świąt Bożego Narodzenia, to jest właśnie temat dla was, żeby poszukać w zakamarkach pamięci tych growych początkowych momentów, które będą wypalone w waszym mózgu na zawsze. Przynajmniej dopóki nie dostaniecie demencji. Najlepszy prolog/początek w grach, który albo od razu rzuca w wir akcji, albo w inny sposób nakręca na dalszą przygodę. Może być sucha lista, a jeszcze lepiej z małym, lub większym opisem uważając, ŻEBY NIE SPOILEROWAĆ. 1. Max Payne - kameralnie, mocno, mrocznie. Tak wyglądało łamanie tabu blisko dwie dekady temu, i to bez silenia się na tanie kontrowersje. Po takim wstępie, wiesz, że nie będzie miękkiej gry, i oni też wiedzą, że już po nich idziesz 2. Mass Effect 2 – Jednocześnie koniec i początek, nie można lepiej zachęcić do dalszej gry. 3. The Last of Us - Jeden z najlepszych prologów ever, jeśli nawet a masz ciary na plecach, to znaczy, że prawdopodobnie masz do czynienia z wybitnym dziełem. 4. Uncharted 2 – Trochę oszustwo, bo tak naprawdę to nie jest prolog właściwy, ale ND tak było dumne z tego etapu, że chcieli się nim pochwalić dwa razy w grze i wykorzystać jako samouczek. Czy komuś to pasuje, czy nie, od tej chwili Uncharted stało się "prawdziwym" Uncharted, a inne gry chciały się do tego zbliżyć. 5.Tomb Raider 2013 - Świetny restart marki w nowym wydaniu i świetna geneza Lary. W końcu nabrała charakteru i jest bardziej naturalna. jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. 6. Rise of Tomb Raider – , dlaczego nie? 7. Shadow of the Tomb Raider – Tym razem , kontynuacja dobrych tradycji nowej trylogii. 8.Uncharted 4 – Po zamulastym początku, a właściwie pierwszej połowie Uncharted 3 chcieli odpokutować i w jakimś tam zakresie się udało. 9. God of War 2 – synonim epickości, toż to PS 2.5. 10. God of War 3 – To samo, co w dwójce, tylko jeszcze lepiej I jeszcze mocniej. Niczym z PS 3.5, do dzisiaj robi wrażenie. 11. God of war Ascension – No i tutaj też jest potężnie, właściwie boss, który jest tak naprawdę , trochę jak w trójce, ale na większą skalę. 12. Castlevania Lords of Shadow 2 – Jest efektownie, troche vibe kolosów, szkoda, że cała gra jest mocno nierówna. 13.Ground Zeroes – Prolog idealny pod każdym względem, ciężkie tematy, ciężkie sceny, esencja MGS-a i wspaniała muzyka wśród zacinającego deszczu. 14. MGS V The Phantom Pain – To był właśnie stary MGS, a później trzeba było szukać pojedynczych przebłysków. Za pierwszym razem sztos, później trochę męczy, ale czasami bez mocnej reżyserii się nie obejdzie. 15. Silent Hill 2 - klimat, melancholia, tajemniczy list od , który jest dopiero początkiem odkrywania prawdy o samym sobie. Bonusowo: 16. Heavy Rain - Mycie zębów, w końcu mogłem poczuć jak to jest.
-
Mass Effect: Andromeda
Powiem tak, mógłbym się bardziej rozpisać na temat tej gry, ale ona na to zbytnio nie zasługuje, więc nieco skrócę temat. Nie chciałem tego ogrywać, długo odwlekałem, bo spodziewałem się, że nie będę zadowolony no i w sumie tak jest choć poszczególne elementy dają radę. Kojarzę opinie o Inkwizycji, że sprawia wrażenie singlowej gry MMO offline, no i mam wrażenie, że Andromeda jest przedłużeniem tej wizji. Strasznie męcząca gra, która przez nudny, pusty, otwarty świat została jeszcze bardziej zajechana. Grafika/widoczki ok, walka i ten plecaczek są niezłe, przerywniki bardzo fajne(chyba CGI), a najlepsze są ostatnie misje lojalnościowe dla towarzyszy, które pokazują, że zamknięte, liniowe, dopracowane fragmenty robią lepszą robotę niż zapierdalanie po całej galaktyce wykonując najgorsze rodzaje misji pobocznych i przy okazji oglądając niezliczone animacje lądowania/startowania(całkiem ładne). Jeżeli grając w grę czuję się jakbym wykonywał pracę po pracy, tzn. że nie jest to dobry tytuł, ktoś spyta "to po co grałeś?" Ano choćby po to, żeby być gotowym przed niedawno pokazaną odsłoną, która ma być niby kontynuacją trylogii i właśnie andromedy, więc wypadałoby wiedzieć, co w trawie piszczy. Dla mnie w tym gatunku najbardziej liczy się fabuła, postaci, dialogi, wybory i tutaj też jest Androbieda. Postaci są nijakie, nudne i często irytujące, a wybory nie wywołują niczego i jeśli się nie mylę, to tak naprawdę niewiele wnoszą do samej gry. Na pewno sceny seksu/pocałunki zasługują na pochwałę, szczególnie z Corą, to chyba najlepsze w tym temacie, co widziałem w grach. Ponoć największy problem techniczny, to ściąganie/zakładanie ubrań(ostatnio ND się tym popisywało w TLoU2, i ośmieszyło się sceną seksu, a tutaj myślę, że można spokojnie wkleić grzybiarski znaczek jakości Fabularnie jedyny moment, w którym gra zbliża się do legendarnej trylogii, to właśnie wtedy kiedy podpina się do niej i okazuję się, I to tyle. To tylko świadczy jak ta gra jest beznamiętna i nie radzi sobie jako osobny twór mimo, że się niby odcięła i uciekła 600 lat później. Z Andromedowych rzeczy, w miarę ciekawy jest motyw z tymi całymi Mało wartościowej treści, jeśli dzisiaj się czeka na gry po kilka lat, to nie powinno się tego zostawiać na "kiedyś", to nie jest serial, że sobie obejrzysz za tydzień nowy odcinek. Nie dałbym tej grze więcej niż 5/10, no może 5.5, za ta lojalnościowe misje, tylko ile tego jest na 69 godzin biegania/jeżdżenia po chujowych miejscówkach i słuchania nieinteresujących dialogów. Wielkie mi odkrywanie nowej galaktyki, szczerze nie polecam, ta gra odbiera nie tylko chęci do grania, ale do życia w ogóle. Aż jestem zły na siebie, że troszkę liczyłem, że film o facecie w łódce zaraz się rozkręci. Niestety nie, nie rozkręcił się.
-
Star Wars Jedi: Fallen Order
Podpinanie się pod soulsy było tu niepotrzebne i bezsensowne, no i mogliby zadbać o teleport do tych tzw. ognisk, bo dizajn niektórych miejscówek, to czyste zło(najgorsza była chyba Dathamira, o ile pamiętam). Ogólnie gra jest spoko jak na taki mix soulsów/sekiro, nowych tomb raiderów i uncharted, ale to jeszcze nie ten poziom. Sprzedaż była dobra, EA zobaczyło, że na singlu idzie zarobić, więc w sequelu powinno być tylko lepiej. Respawn jako nieliczni w EA mają papiery, żeby dostarczać fajne gry.
-
HORROR
Bo każdy się jej boi.
-
NETFLIX
Ratched jest ładny wizualnie, ale z treścią już nieco gorzej. Ta pielęgniarka mogłaby się równie dobrze nazywać Marzena i nie byłoby żadnej różnicy. Jeśli chodzi o Bates, to dla mnie bardzo dobry i mam wrażenie zapomniany/niedoceniony serial. Jako geneza spisuje się na medal, a co do matki, to pewnie celowe, taka sinusoida, od toksycznej miłości do nienawiści i na odwrót. Farmigę uwielbiam, głownie ona niesie wszystko na swoich barkach.
- NETFLIX
-
PS4 - Komentarze i inne rozmowy
Jakiś czas temu ściągnąłem za friko pierwszy odcinek Life is Strange 2, i teraz chciałbym wziąć cały sezon, i tutaj jest problem, bo pojawia mnie się komunikat: "Posiadasz już poniższe produkty powodujące konflikt z produktem, który próbujesz kupić." Próbowałem odnowy licencji i nie pomogło, a zgaduje, że nie mógłbym skopiować sejwa na pendrive'a i zagrać na innym koncie, bo pewnie są jakieś zabezpieczenia trofikowo-pirackie. Pytanie następujące, idzie ten problem jakoś obejść inaczej niż kupując zamiast całego sezonu odcinki 2-5?.
- Spider-Man Miles Morales
-
PSX Extreme 280
Jeżeli ktoś się nie wstydzi pokazać publicznie kupując gazetkę, to z kalendarzem też nie powinno być problemów.
-
Zamknięte studia, skasowane gry, obiecujące gry z niewykorzystanym potencjałem i porzucone/"zamrożone" serie
W pierwszej kolejności nie może zabraknąć tego: P.T. Silent Hills Concept Movie - YouTube Tutaj może szału nie ma, ale taka mieszanka Sleeping Dogs i LA Noire mogła być czymś ciekawym: Whore of the Orient Leaked Gameplay Footage - YouTube No i jeden z większych wałów w branży, trailer: Aliens: Colonial Marines - Cinematic-Trailer: »Contact« (Extended Version) - YouTube Gameplay: Już nie pamiętam o co tam chodziło, chyba zajebali kasę Sedze, żeby zrobić Borderlandsy, trochę jak było ze Scalebound i Nier Automata: Aliens: Colonial Marines - E3 2012: Walkthrough - YouTube
-
Verbatim czy jajko - co było pierwsze...
Może wystraszył się, że mu kanapek nie starczy.
-
Cyberpunk 2077
Na ten moment mają dobre cztery i pół gry.
-
Cyberpunk 2077
Pewnie tak samo przykładali się do testowania gier od EA/UBI jak do sprzątania chaty.
-
Konsolowa Tęcza
Na miniaturce myślałem, że to białe mydło i kolorowe tabletki.
-
Trudne sprawy administracyjne i regulamin
Z terrorystami się nie negocjuje.
- Forumkowy Giveaway, kliknijcie suba i dzwoneczek.
- Forumkowy Giveaway, kliknijcie suba i dzwoneczek.
- Death Stranding
-
Trudne sprawy administracyjne i regulamin
MGS 4 jest tylko na PS3, tak tylko przypominam.
-
Ulubione gry 8 generacji zagrajmerów z forum psxextreme.info!
Ta generacja była/jest bardzo dobra i dosyć równa, ale poza pogonią za klatkami/rozdzielczością nie umywa się się do 7, nie wspominając o 6. Zbyt mało tytułów, które zdefiniują branżę na wieki. Samo natężenie remasterów/rimejków jest też jej dobrym podsumowaniem. Nie będę wymieniał tytułów chronologicznie(w sporo rzeczy jeszcze nie zagrałem/ukończyłem), ale podzielą to na pewne kategorie, w tym nie wszystkie tytuły są moimi ulubionymi, ale zasługują, żeby je wymienić: MNIEJSZE GRY: -ORI - audiowizualny majstersztyk z dobrym gameplayem w konwencji starych disneyowskich bajek. -CUPHEAD - nieśmiertelna oprawa, unikatowa stylówa, oldschoolowy gameplay i poziom trudności. -INSIDE - niesamowity klimat, jest dziwnie, jest nawet strasznie niczym w najlepszych horrorach. Momentami czułem się jak Tommy Lee Jones Harrison Ford w Ściganym GRY CROSSGENOWE: -GROUND ZEROES - Trailery i ten wyśmienity prolog dawały nadzieję na jedną z najlepszych gier wszechczasów, niestety pełnoprawna piątka jest jednym z najbardziej zmarnowanych potencjałów generacji. Zabrakło ze dwóch lat developmentu, żeby wypełnić brakujące luki, no i zawinił całkowicie niepotrzebny romans z otwartym światem. Struktura z GZ była idealna. -ALIEN ISOLATION - Najlepsza gra w uniwersum Aliena, która długotrwale ora psychę, do tego retrofuturystyczna stylówa jest mokrym snem każdego fana Ósmego Pasażera Nostromo. Szkoda, że bez sukcesu komercyjnego, ludzie chcą strasznych gier, ale nie chcą w nie grać. Pamiętam jak w pierwszego Dead Space'a grałem za dnia przy zasłoniętym roletach, żeby dodać sobie trochę handicapu, nobody byłby niepocieszony. -THE EVIL WITHIN - nierówna gra, średnia technicznie/graficznie ale ma w sobie posmak najlepszych sztosów z PS2, w swoich najlepszych momentach i przy walkach z rewelacyjnymi bossami pokazuje, że Mikami nie bez powodu jest jedną z największych ikon tej branży GRY UNIKATOWE: -THE LAST GUARDIAN - Uwielbiam Team ICO, czekam na każdą ich grę i sprawdzam sporo, które się nimi inspirują. Technicznie słabo, exy na PS4 zawsze trzymają poziom pod tym względem, tutaj bez minimum Prostaka się nie obejdzie, ale nie można im odmówić, że wszystkie ich trzy gry są inne niż cokolwiek w branży i miały/mają ogromny na nią wpływ. -DEATH STRANDING - Mam sporo zarzutów do tej gry, ale trzon rozrywki jest świeży w tym skostniałym kurwidołku, w którym prawie wszystko zostało już wymyślone. Kojima jest wizjonerem-geniuszem, ale jest też grafomanem. Tak było od jego początków, tak też jest i dzisiaj. Mimo wszystko branża potrzebuje takich ludzi jak on czy David Cage. GRY STARE, ALE NOWE: -THE SHADOW OF THE COLOSSUS - Wybitna, ponadczasowa gra potraktowana z największym pietyzmem dwie generacje później. Remake Idealny. Może będę egoistyczny, ale tak ufam BluePoint w kwestii rimejków, że chciałbym, żeby zajmowali się tylko tym, a nowe IP niech robią inni. -CRASH TRILOGY - jedna z moich ulubionych trylogii i marek została przywrócona do życia w najlepszym możliwym pakiecie. Trochę brakuje 60 klatek, bo przez to gra jest dużo trudniejsza od oryginału i nieraz parowało mnie ze łba jak Bubu, ale dobre i to. -SPYRO TRILOGY - Nigdy nie byłem mega fanem Spyro(bardziej gra eksploracyjna/kolekcjonerska niż platformówka), ale to kolejny fachowy powrót z zaświatów w mega pakiecie. Zresztą co tu będę wymieniać, od jakiegoś czasu zespoły pod banderą Activision rimejkują na sztywniutkim poziomie. Jeszcze robią antologię za połowę ceny nowości. Fajne odmiana na plus jak na takie chciwe kutwy. -RESIDENT EVIL 2 - Nie tyle remake, co reinterpretacja oryginału, ale z nową perspektywą i dosyć mocno pogłębionymi wątkami, które już aż tak nie śmierdzą filmami kategorii Z. Jedyny realny minus? Kampanie nie zazębiają się tak jak w oryginale, a wręcz w większości bezmyślnie na siebie nachodzą poza paroma momentami. Poza tym wszystko w tej grze jest lepsze niż w klasyku z 98 r. Szkoda, że luje życzyli sobie kasy za stary OST, ale jak to Capcom mawia "Zawsze się trochę gwałci". -GRY DUŻE NA GRUBYM CIEŚCIE: -WIEDŹMIN 3 - Bezapelacyjnie gra generacji, nowa jakość w gatunku i wzór dla innych, do tego dwa najlepsze dodatki(Serca z kamienia jeszcze lepsze niż podstawka) w jakie grałem. W wersji ostatecznej jest to gra, która jest warta nawet 500+, nie przeliczam gier na godziny, ale tutaj jakość i ilość idą w parze. Nic lepszego nie mógłbym polecić, a jak ktoś jest fanem książek, to już w ogóle można zwariować. -RED DEAD REDEMPTION 2 - Nie jestem fanem westernów, nie jestem fanem nawet jedynki, momentami usypiałem w bujanym fotelu przy tej grze, ale jest pod wieloma względami wybitna. Najlepiej wykreowany świat ever i mega przywiązanie do detali. Żeby nie docenić tej gry, to trzeba mieć chyba głowę w dupie. Jedyna gra AAAA tej generacji. -DETROIT - Mimo, że nie mam rozterek typu, czy maszyny mogą śnić o niebieskich migdałach, lub czy mają duszę, i bardziej wole klimat i tematykę z Heavy Rain, to jest to najlepszy reprezentant swojego gatunku. Jedyny wysokobudżetowy, jedyny, gdzie wybory rzeczywiście mają znaczenie(a nie są iluzją jak u Dontnod, czy Telltale), i z wieloma różnymi grywalnymi sekcjami i unikatowymi zakończeniami, które nie są lekko zmienioną wariacją, albo jakąś planszą zrobioną po taniości jak np. w drugim Wiedźminie. Tak złożone drzewko wyborów, to musi być jakiś developerski koszmar, i wcale mnie nie dziwi, że na gry QD średnio trzeba czekać 5 lat. Ukończyłem dwa razy, a i tak wszystkiego nie widziałem. Do tego należy docenić najlepsze menu w grach pięknie łamiące czwartą ścianę i wpisujące się w fabułę. THE LAST OF US 2 - Jako całokształt nie jest lepsza od jedynki, i komuś troszkę się popierdoliło w główce myśląc, że jest drugim Panem Kojimą, ale naprawdę to jak ta gra wygląda i działa na siedmioletnim sprzęcie, to jakieś czary. Do tego bardzo solidna ewolucja gameplayu z Obywatela Kejna gier i fabuła mimo wszystko też miała w sobie dużo dobrego, tylko przez gówniane motywy szybko się o tym zapomina. W jakiej grze dwa razy nie chciałem z kimś toczyć walki? Tylko tutaj, więc jednak parę rzeczy ładnie rozegrali. BTW polecam coopowe A Way Out, przynajmniej dla samego zakończenia, te gry mają ze sobą trochę wspólnego. Retrospekcje też coś pięknego plus chore przywiązanie do detali. Tak jak kiedyś myślałem, że dzisiaj nie ma miejsca na takie gry jak Manhunt, czy Solider of Fortune, tak tutaj tutaj ND udowodniło, że jednak jest i właśnie to jest m.in powód dla, którego ta gra wywołuje growe PTSD. Właśnie dlatego ludzie często czują ulgę po jej skończeniu, a nie dlatego, że gra śmierdzi gównem. Brutalność tutaj nie jest groteskowa jak w Mortal Kombat, czy God od War 3, a jest boleśnie nieprzyjemna i naturalna i taka być powinna dla każdego, kto nie jest potencjalnym Wampirem z Bytomia. SPIDER MAN - Niby nic wielkiego, ale samo śmiganie pomiędzy wieżowcami jest tak przyjemne, że ten tytuł obronił by się bez żadnej zawartości, po prostu gibasz się jak yebana małpa i jest fajnie. Do tego fabuła zaskakująca poważna i potrafiąca wrzucić ciary na plecy. Nie spodziewałem się, a nie jestem żadnym komiksiarzem. BLOODBORNE - Nie jestem maniakiem piszącym grafomańskie wierszyki do św. Marcina, ale ta gra ma duszę i Lovecraftowski kosmiczno-wiktoriański klimat, który można ciąć nożem(po tej grze zacząłem czytać tego rasistowskiego odmieńca). Zadziwiające, że mod do Soulsów i zmiana kilku założeń mogą wpłynąć aż tak bardzo na doznania względem tego, co robili wcześniej. Jedyny wielki minus to obsrane generyczny lochy, ale tak poza tym ścisła czołówka generacji, może nawet najlepszy ex na PS4. Dla Bloodborne 2(350zł) mógłbym okradać groby. NIER AUTOMATA - Nie porwało mnie egzystencjonalne Szopenhaurowskie pierdolamento i odkrywanie rewelacji, że życie nie ma sensu, ale ta gra jest świeża jak na dzisiejsze standardy Bawienie się gatunkami? Jest. Łamanie czwartej ściany? Jest. Bawienie się perspektywą? Jest. Chujowa walka z poprzednika poprawiona przez slaszerowców z PG? Jest. Obsrany backtracking i grafika z wczesnego PS3? Niestety też jest, ale są w grach rzeczy ważniejsze niż grafika. -GRYWALNE TEASERY: - P.T. No i znowu ten Kojima, to co chłop odpierdolił marketingowo przy tej grze, to głowa mała. No powiedzcie, kto tak zabawia graczy? Fikcyjne studio, celowo pogorszona jakość i tajemnica, którą odkrywa jakaś baba z Australii, że tak naprawdę chodzi o Silent Hilla. Do tego zaraz po pokazie możesz zagrać. Nigdy nie byłem tak osrany jak tutaj i nigdy nie czułem takiego fantomowego bólu jak po losie tego projektu(nawet MGS V nie ma startu). Co lepsze, chłop zrobił małą zajawkę, a już zaczęli się na nim wzorować inni twórcy, w tym Capcom przy RE7(swoją drogą, bardzo dobrym). Dopóki nie dostanę od niego Silent Hilla, albo innego horroru, wszakże Silent Hill to tak naprawdę, tylko nazwa miasteczka, a poza trylogią Origins-SH1-SH3 nie ma tam powiązań fabularnych, będę czuł, że czegoś mi w growym życiu brakuje. Nie wiem, czy wszystko zawarłem, co chciałem, ale na pewno nie we wszystko zagrałem, więc brakuje tutaj kilka potężnych rzeczy, ale jest jak jest. Jako truskawka na torcie, trochę nie na temat: NAJWIĘKSZY SKANDAL GENERACJI: -CYBERPUNK na konsolach starej i nowej generacji, i tutaj nie chodzi o typowy downgorad z E3 jak przy Wiechu, bo to można podciągnąć pod "W taką jakość celujemy", tutaj doszło do zwyczajnego oszustwa, nie wiem czy nie gorszego niż Aliens: Colonial Marines, jeszcze dwa tygodnie temu robili ludzi w chuja w trailerach, że wszystko jest fajnie i U MNIE DZIAŁA. Lubię ich, kibicuję im, nie zawiodła mnie wiedźmińska trylogia i poboczny ThroneBreaker, i pewnie ta gra też za 1-2 lata będzie fajna, ale za coś takiego powinni być yebani. Zresztą posłuchajcie waszego ulubionego jutubera:
-
Cyberpunk 2077
No szkoda, że nie idzie na tych konsolach zrobić ładnych i dobrze działających gier.
-
Call of the Sea
Sprawdź sobie koniecznie What Remains of Edith Finch, bo to najwybitniejszy przedstawiciel tego gatunku, a inni mogliby się od nich uczyć(o dziwo nawet gejmplejowo jest ciekawie i masz spoko mikro historyjki z różnymi motywami), ewentualnie SOMA od Frictional Games jak lubisz horrory. Oczywiście jest dużo gówien typu masz wysepkę i sobie pod niej łaź, podnoś karteczki, np. polski Kholat, miał grafę, klimat i nawet piosenkarkę z Silent Hilla, ale nie dostarczył fabularnie(a temat mega ciekawy, tragedia na przełęczy Diatłowa). Głównie nuda i brak pomysłów zabija te gry, ale jak Edith Finch nie podejdzie, to już lepiej dać sobie spokój.
-
Returnal
Niby lubię ich gry(kozacka muza i arkejdowy feeling), ale w większości są dla mnie za trudne, więc gdzieś tam się zawsze odbijam pod koniec. Star Dust nie ogarniam, Matterfall dosyć skomplikowane sterowanie plus ciężki ostatni boss, w Alienation sekretny poziom, i to samo końcówka(nie mówiąc o ukrytym poziomie i bossie) z Nex Machina, po którym twórcy pisali ARCADE IS DEAD.
-
XBOX (Series X|S, on PC, Cloud) - komentarze i inne rozmowy
Zwróćcie uwagę na napis na samolocie w 50 sekundzie: Microsoft Flight Simulator - Xbox Series X|S Announce Trailer - YouTube
-
Targi: E3, GC, TGS
Nie, że nie lubi, tylko się ich boi, co nie jest niczym dziwnym, bo oto w tej zabawie chodzi. Zresztą we fragmentach MGS-ów(z naciskiem na 3 i 5) oraz Death Stranding udowodnił, że ma do tego smykałkę, więc nic, tylko rozwinąć to w pełnej formie.